Wirus Eboli zagraża Wielkiej Brytanii

0

Brytyjski sanitariusz, który zaraził się wirusem Eboli jest już w londyńskim szpitalu. Zarażony pacjent, ostatnio przebywający w Sierra Leone, został przetransportowany specjalnym samolotem brytyjskich sił powietrznych. Obecnie przebywa na oddziale całkowitej izolacji chorych.

Zarażony wirusem już w Wielkiej Brytanii

Mężczyzna pracował ostatnio w kraju afrykańskim, gdzie epidemia wirusa jest najbardziej rozpowszechniona. Sanitariusz zaraził się prawdopodobnie podczas kontaktu z chorymi ludźmi. Jak podają brytyjskie media, stadium wirusa Eboli w organizmie chorego jest bardzo wczesne, dlatego też istnieje bardzo dużo prawdopodobieństwo, iż uda się go całkowicie wyleczyć. Póki co, przebywa on w warunkach całkowitej izolacji, zaś z lekarzami komunikuje się za pomocą specjalnych membran. Ministerstwo obrony narodowej, które organizowało transport chorego nie podało jego danych osobowych. Rzecznik szpitala Royal Free, powiedział, że zarażony pacjent będzie leczony tymi samymi lekami, co dwójka zarażonych w Liberii Amerykanów. Ich przykłady potwierdzają skuteczność leku – oboje są już po hospitalizacji i są zdrowi.

Sztab Cobra do walki z Ebolą

Tymczasem, media na Wyspach żyją wypowiedziami ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, Philipa Hammonda, który powiedział, że wirus Eboli zagraża Wielkiej Brytanii. Szef dyplomacji dodał, że w porozumieniu z rządem brytyjskim i ministerstwem zdrowia, powstaje specjalny zespół, który ma na celu przygotować Wielką Brytanię na ewentualne zagrożenie epidemią. Antykryzysowy sztab Cobra informuje brytyjskich lekarzy pracujących w Afryce, straż graniczną oraz pracowników lotnisk. W oficjalnym komunikacie, antykryzysowy zespół zaapelował do obywateli, aby zwracali szczególną uwagę na ludzi, którzy wrócili z terenów ogarniętych epidemią Eboli.

Wielka Brytania niegotowa na epidemię

Pod lupą dziennikarzy znalazł się również szpital, w którym leczony jest sanitariusz zarażony w Sierra Leone. Jak się okazało, szpital posiada tylko dwa łóżka dla pacjentów z wirusem. Jak tłumaczył rzecznik szpitala, trwa obecnie przebudowa placówki medycznej w Newcastle, która będzie mogła przyjąć większą ilość zarażonych Ebolą. Doktor Stephen Mepmham dodał, że istnieje bardzo małe prawdopodobieństwo, iż w jednym czasie liczba pacjentów z groźnym wirusem będzie większa niż dwoje.

WHO: wirus to śmiertelne zagrożenie

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia na wirusa Ebola, od lutego zmarło już ponad pół tysiąca ludzi. Do końca lipca liczba zarażonych przekroczyła już milion osób, zaś ognisko zarażeń przesuwa się z Afryki Środkowej do Afryki Zachodniej. WHO przyznaje, że wirus rozprzestrzenia się, ponieważ duża część rodzin w Afryce ukrywa chorych. Do głównych objawów zarażenia należą: wysoka temperatura, bóle głowy i mięśni, zaś w końcowej fazie choroby biegunka i wymioty. Wirus zabija około 80 % zarażonych. Nie ma leku ani szczepionki na Ebolę.

Objawy Eboli

Po raz pierwszy wirus Eboli został odnotowany w Republice Demokratycznej Konga w 1976 roku u zwierząt roślinożernych. Rozprzestrzenia się przez kontakt z płynami ustrojowymi oraz krwią zarażonego. Prace nad wynalezieniem antidotum trwają od 2009 roku, ale jak na razie są bezskuteczne.

Przyczyny epidemii

Wirus Ebola rozprzestrzenia się przede wszystkim w krajach afrykańskich, gdzie standardy medycyny są często poniżej minimum. Wciąż istnieją na Czarnym Lądzie praktyki, gdzie zamiast do lekarza, chorych transportuje się do pobliskich znachorów. To również nie pomaga w walce z wirusem, a często wręcz komplikuje sytuację. Przypadki zachorowań obywateli spoza Afryki są sporadyczne, zaś dzięki lepszej hospitalizacji i wczesnemu stadium zarażeniem wirusem Eboli, nie odnotowano przypadku zgonu. Pacjentów z wirusem leczono już w Stanach Zjednoczonych i Belgii, zaś w Niemczech i Wielkiej Brytanii chorzy są pod opieką medyczną.

W Polsce istniało duże zagrożenie

W Polsce opinia publiczna żyła wyjazdem wolontariuszy z katolickiego liceum, którzy wyjechali do Afryki, do Liberii. Istniało bardzo duże zagrożenie zarażeniem wirusem Eboli, jednak dyrektorzy placówki nie zdecydowali się odwołać wyjazdu, mimo że tak sugerował Główny Inspektorat Sanitarny. Szczęśliwie, nikt wirusem się nie zaraził, ale wrocławska prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.

źródło: RMF FM, „Wprost”

Przekaż dalej

Odpowiedz