Polskie Centrum w Peterborough

3

Społeczność polska stanowi w Peterborough ok 20.000 osób. Przybyli i przybywają tu z rożnych powodów, gdzie głównym jest praca. Decydując się na ten krok wszyscy musieli zmierzyć się z bardzo trudnymi wyborami życiowymi, jak rozłąka z rodziną, z przyjaciółmi, oderwanie od swojego środowiska. Życie tutaj, choć lżejsze ekonomicznie tez nie należy do łatwych. Głowna praca, którą podjęliśmy jest pracą przez agencje w magazynach i w fabrykach. Nikt nie miał złudzeń, że będzie łatwo. Każdy się liczył z rożnymi problemami. Jednak ta desperacja, bo trzeba to tak nazwać okupiona jest ogromnym codziennym stresem i bardzo dużym wyniszczeniem fizycznym.

Nikt się głośno nie skarży, pochyla głowę i robi co do niego należy. W tym miejscu w paru słowach muszę opisać sytuacje jakie mają miejsce nagminnie w owych fabrykach, bo nie można tego przemilczeć. Często pracujemy po 12 i więcej godzin na dobę 4 -5, a często i więcej dni w tygodniu. Odmowa często wiąże się w najlepszym wypadku na karnym odsunięciu od pracy na kilka dni lub tygodni, do jej utraty włącznie. Każdy się boi jej utraty, zaciska zęby, milczy i pracuje. Następna sprawa to walka o każde miejsce pracy, co powoduje u ludzi niezdrowa walkę w formie kłótni, donosicielstwa i wrogości. Na pewno są miejsca, których to nie dotyczy, ale niestety sama nie miałam przyjemności w takich pracować.

Myślę, że sytuacja taka jest wynikiem ogólnej sytuacji na rynku pracy i niewiele my sami możemy zrobić. Pocieszającym jest fakt, że duża część z nas, przeważnie młodych, ze znajomością języka angielskiego pracuje w bardziej przyjaznych miejscach.

Wiem, że każdy decydując się na tak poważne zmiany życiowe mógł się przygotować do wyjazdu. Niestety, bardzo wiele osób ten krok podjęła nie widząc innego wyjścia, desperacko rzucając się na głęboką wodę. Każdy też zdaje sobie sprawę, że takie są skutki tych nagłych decyzji. Dodatkowym obciążeniem psychicznym jest ogromna samotność.

Wynikiem takiej sytuacji jest ogromny stres, poczucie niskiej wartości, nerwica, depresja, której doświadcza coraz większa część społeczeństwa i oczywiście nie można przemilczeć faktu, że często prowadzi to do popadania w nałogi, konflikty z prawem. Ci ludzie w większości pozostają z tymi problemami sami. Jedni sobie z tym jakoś radzą, inni niestety nie. Jednym z wyjść jest zwrócenie się o pomoc do NHS, gdzie nam jej na pewno nie odmówią. Dostaniemy odpowiednia pomoc w postaci leków i często pomoc psychologa. Jednak niewielu z nas na taka pomoc się decyduje z powodu miedzy innymi bariery językowej.

Ogromnym obciążeniem psychicznym jest w dużej mierze brak lub niedostateczna znajomość języka angielskiego, którego nauka powinna być priorytetem dla chcących poprawić swoją sytuację na rynku pracy i aby poczuć się bardziej komfortowo w obcym kraju. Dotyczy to nas wszystkich, i tych, którzy przyjechali tu tylko „na chwile” do pracy, a przede wszystkim tych, którzy planują tu dłuższy pobyt.

Dlaczego się nie uczymy? Jest wiele powodów, koszty związane z nauką, niemożność pogodzenia czasowo pracy i szkoły/kursu, zmęczenie fizyczne, psychiczne, itp. Powód każdy dla siebie znajdzie. Kwestia szkoły też ma tu duże znaczenie z powodów finansowych i problemów, żeby się do niej dostać. Ja osobiście na wolne miejsce w Peterborough Regional College czekałam 2 lata.

Chcąc poprawić swoją sytuację na rynku pracy musimy się kształcić, musimy być silni psychicznie. Jednak pewność siebie daje nam pewna stabilizacja związana z komfortem posiadania pracy. Niestety wszystko jest ze sobą powiązane i tworzy błędne koło, z którego musimy wyjść. I to sprawia największy problem.

Inna kwestią jest nasze życie osobiste, nasza samotność, brak przyjaciół. W większości nasze życie to praca-dom (pokój). Sporadycznie wyjście do pubu, dyskoteki (jeśli mamy znajomych, przyjaciół, rodzinę). Porzuciliśmy, zapomnieliśmy o swoich pasjach, zainteresowaniach. Nie mamy ich z kim dzielić. Zapomnieliśmy jaką radość i relaks daje nam przeczytanie ciekawej książki.

W związku z tymi kwestiami, jakie poruszyłam chciałabym stworzyć w naszym mieście nasze miejsce, w którym organizowane by były kursy językowe, gdzie można by się było zgłosić po profesjonalna pomoc psychologiczną. Myślę tutaj o bezpłatnych kursach i poradach.

Miejsce, gdzie można wypożyczyć dobrą książkę, gdzie z książką można posiedzieć przy kawie w miejscu, gdzie obok też jest ktoś pogrążony w lekturze, obok siedzą „zapaleńcy”dyskutujący o swoich najnowszych fotografiach dokumentujących ostatnia wycieczkę do Szkocji, gdzie dziewczyny umawiają się na wystawę swoich najnowszych dzieł biżuterii swojego autorstwa. To tylko kilka moich propozycji, które mi się teraz nasuwają.

Myślę, że takie miejsce jest nam ogromnie potrzebne i to dla naszego rozwoju i dla naszej małej radości. Propozycje dla tego Centrum można mnożyć…

Jeżeli myślisz w podobny sposób i masz ochotę uczestniczyć w powstawaniu Polskiego Centrum w Peterborough koniecznie napisz do mnie:

polishlibrary@hotmail.co.uk

Osoby odwiedzające ten artykuł, znalazły go szukając:

polski psycholog peterborough, psycholog peterborough
Przekaż dalej

3 komentarze

  1. RZeczywistość jest kreowana na bieżąco. Peterborough to miejsce jakich wiele na mapie świata gdzie pojawiła sie garstka 20-30 000 Polaków. W Peterborough wielu Polaków próbowało juz zrobic Centrum. Smiem twierdzić że takich centrów jest kilka i to jest naturalna kolej rzeczy. Wiele aktywności zrodziło się tak jakby na zapleczu kościoła polskiego, cały czas juz od kilkudziesięciu lat ma się dobrze klub polski który ma wierne sobie towarzystwo odwiedzające to miejsce z przyjemnością. Dopóki Państwo Kennedy będą tak przyjemnie nastawieni do wspierania róznych działań – pewne cetrum malarstwa będzie sie mieścić również w obrębie Millfield Medical Center na Lincoln Road. Są polskie dyskoteki prowadzone przez polaków. Jest klub filmowy – który tez znalazł swoje miejsce – czy na stałe – czy tymczasowo – nie wiem. Ważne że działa i przynosi wiele przyjemności tym co lubią filmy. Działa polska audycja radiowa przekazująca nam wszystkim polską muzykę i ciekawe informacje w naszym języku dzieki miedzy innymi Tomkowi – którego pozdrawiam. Tradycją się stały polskie parafiady – jednoczące przy grilu, pysznych ciastach i innym jedzonku naszych rodaków. Mamy kilka portali internetowych, gazet polskich i kolorowy miesięcznik PMagazyn. Gdzie są ambitni i uparci ludzie tam zaczyna się ciekawe życie. My takie życie juz prowadzimy od kilku lat i cały czas z wielką radością witamy nowe aktywności na naszym peterborowsim, polskim rynku. Przygladamy się i zawsze ciekawi nas jak bardzo będą następne osoby pomysłowe i uparte aby własne pomysły realizować. Powiem na koniec – modlę się i trzyma kciuki. Oczyma wyobrazni widzę umiejscowiony w ciekawym miejscu Pałac Kultury Polskiej w Peterborough. Na pewno ten pałac będą budowac aktywni ludzie – których wszystkich serdecznie pozdrawiam.

  2. Jarosław może to w tym problem jest pogrzebany że jest wszystko i nic. Grupa indywidualistów, którzy chcą sami przed sobą pokazać, że są lepsi od reszty. Nie wiem czy boją się tego, że dla nich funtów nie wystarczy czy tego że ktoś odniesie większy sukces. Dlaczego tak obrażliwie? A ponieważ wciąż nierozumię dlaczego wspólnymi siłami nie zapukają do drzwi City Council i poproszą o pomoc. Pieniądze na mniejszości kulturowe w UK są potężne. Większość społeczności posiada swoje centra. 20 tysięcy Polaków i co z tego?

    • To racja że cięzko jest się zjednoczyć – ale może się uda – trzeba próbować – podobno nawet jakieś pieniądze mozna dostać od Councilu. Ja jestem jak najbardziej za bo mamy się jako Polacy czym chwalić wśród narodów całego swiata. I to nie tylko po to aby sie chwalić – bo to prózna czynność ale po to aby czuć się bezpieczniej i pewniej wśród tak wielu kultur obecnych w Peterborough. Nie wiem czy mnie Pan Robin zna osobiście bo ja znam tylko takiego Robina który do mnie do ogródka przylatuje i jest bardzo miłym ptaszkiem. Chetnie poznam bo lubie poznawać. Fakt że czasem lubię pożartować ale nigdy nie obrażać. Temu zaprzeczam całkowicie. Nie w moim typie jest obrażanie kogokolwiek. Chetnie poznam jak powiedziałem. Zapraszam na wystawę do Millfield Medical Center i wkrótce bo 16go listopada równiez na wystawę z moimi angielskimi przyjaciółmi w Community Center niedaleko właśnie tej praktyki lekarskiej – Próbuję stosować moją drogę integracji ze światem – robię wystawy razem z miłymi Anglikami i innymi nacjami i pokazuję że aby się pokazywać nalezy się pokazywać. Polski zespól Antidotum również występował na deskach autoryzowanych przez inne nacje i bardzo dobrze. To jednoczy, integruje. I bardzo chętnie zobaczę na deskach może kiedys polskiego centrum kultury wystepy zespołów innych nacji i wystawy sztuki narodów obrecnych w Peterborough. Równie chętnie w takim centrum zobaczyłbym występ Pań robiacych taniec brzucha ten artystyczny ale i równiez tanga tego prawdziwego. Kultura jednoczy i godzi.

Odpowiedz