Nigel Farage w Peterborough

0

W minionym tygodniu lider Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa Nigel Farage odwiedził Peterborough, aby przedstawić mieszkańcom swoje argumenty na temat tego dlaczego powinni zagłosować przeciwko pozostaniu w Unii Europejskiej. Spotkanie było częścią trwającej od jesieni 2015r. trasy „Say no to EU” organizowanej właśnie przez UKIP.

Spotkanie rozpoczęło się o 19:30 w Centrum Konferencyjnym Kings Gate i zgromadziło liczącą ponad 700 osób widownię. W roli mówców wystąpili Patrick O’Flynn – dziennikarz Daily Express politycznie związany z UKIP, Simon Heffer – brytyjski dziennikarz i komentator polityczny oraz oczywiście Nigel Farage.

Brexit według UKIP

Najczęściej powtarzanym zdaniem podczas spotkania było „Jesteśmy wystarczająco dużym i silnym państwem by samemu negocjować nasze umowy handlowe i chronić nasze granice”. Członkowie UKIP twierdzą, że należy przywrócić demokrację w Wielkiej Brytanii, że UE kosztuje królestwo zbyt dużo pieniędzy, a cudzoziemcy kradną Brytyjczykom pracę, obniżając tym samym ich standard życia. Nawołują także do powrotu do suwerenności i do rozwiązywania swoich problemów politycznych i gospodarczych samemu, bez unii państw europejskich.

Nie dostrzegają jednak, że polityka XXI wieku jest obecnie bardzo międzynarodowa. Także w kwestii niektórych problemów takich jak radykalizm religijny czy problemy środowiska nie możemy postawić granic państwowych. Pozostawienie Wielkiej Brytanii jako małej, samotnej wyspy może znieść ją na margines i zmniejszyć jej znaczenie, a także bez pomocy sojuszników zmniejszyć jej bezpieczeństwo. Są problemy, które lepiej jest rozwiązywać zbiorowo bo jeśli wypisujemy się z danej zbiorowości to nie wiemy czy Ci którzy tam zostaną, będą chcieli w przyszłości być naszym sojusznikiem.

Kolejnym tematem poruszanym przez Faraga jest sprawa międzynarodowego handlu. „Wielka Brytania po wystąpieniu może swobodnie handlować na swoich zasadach z UE i z resztą świata”- mówił Farage. Oczywiście, że może, ale czy UE i reszta będą chcieli handlować z Wielką Brytanią na ich warunkach? Jak wskazuje portal The Telegraph, jeśli spojrzeć na przykład Szwajcarii i Norwegii, widać, że w zamian za dostęp do rynków europejskich Unia może żądać swobodnego przepływu ludzi i dużych opłat na rzecz budżetu. Co więcej Europa może też chcieć rozliczyć się z Wielką Brytanią za Brexit. Królestwo jeszcze nie wystąpiło z UE, a już dotychczasowe prognozy są nieprzychylne. Według analizy przedsiębiorców CBI jeśli rząd po wystąpieniu nie dogada się z Unią i nie podpisze nowych umów o wolnym handlu Wielka Brytania może stracić od 3-5 procent PKB, czyli nawet 100 miliardów funtów. Czy o takie nowe zasady chodziło Panu Faragowi?

Środowisko Faraga wysyła również negatywną wiadomość do Europejczyków, którzy nie są Brytyjczykami, ale mieszkają w Wielkiej Brytanii. „Chcemy kontroli nad imigracją”, ale imigranci to nie zawsze problem. To też wartościowi, wydajni ludzie, którzy podjęli pracę, której nie chcieli podjąć Brytyjczycy, a także tacy, którzy podjęli pracę, której nie mogli podjąć Brytyjczycy ponieważ nie byli dostatecznie wykształceni. Odpływ tych ludzi z państwa może być niekorzystny dla wielu brytyjskich firm.

Ostateczne odliczanie Nigela Faraga

Trudno nie odnieść wrażenia, że spotkanie było bardziej dobrze przygotowanym „show” – przynajmniej w części pana Faraga, niż merytorycznym wyłożenia argumentów brexitowców. Polityk wszedł na scenę przy dźwiękach piosenki Europe „The final countdown”. Przedstawiał główne punkty programu zwolenników Brexitu w sobie właściwy kontrowersyjny sposób świadomie wykorzystując sentymenty i ambicje Brytyjczyków do chęci bycia niezależną wyspą. Nie zabrakło żywej gestykulacji, podnoszenia głosu w odpowiednich momentach oraz kilku politycznych żartów. Obecni mogli obejrzeć też kilka krótkich filmów zmontowanych z popularnych wystąpień Faraga w parlamencie europejskim. O skutkach – nawet tych pozytywnych ewentualnego Brexitu właściwie nie mówiono, a skupiono się na sprawach, które obecnie przeszkadzają Brytyjczykom w Unii.

Do referendum w sprawie wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej pozostały już tylko trzy miesiące. Jasnym jest więc, że poszczególne ugrupowania będą zbierać szyki i przekonywać do swoich racji, a to jaką strategię obiorą może zadecydować o ich sukcesie. Nie od dziś wiadomo, że w polityce nie zawsze najbardziej liczy się to, co polityk mówi, a jak mówi – czego dobrym przykładem jest właśnie Farag. Pytanie tylko co bardziej przemawia do Brytyjczyków – racjonalne argumenty, czy emocjonujące show.

Przekaż dalej

Odpowiedz