Co o nas sądzą w UK?

1

Niedawno British Future przeprowadziło sondaż dotyczący stosunku mieszkańców Wielkiej Brytanii do żyjących tu Polaków. O szczegółach poinformowała brytyjska gazeta The Guardian. Z sondażu wynika, że 55% badanych zgadza się z opinią, że Polacy ciężko pracują. Również ponad polowa, a dokładnie 54% osób, stwierdziło, że pozytywnie przyczyniamy się do brytyjskiej ekonomii. 57% pytanych przyznało także, że według nich nie powodujemy żadnych problemów społecznych.

W jednym aspekcie otrzymaliśmy jednak zdecydowanie negatywne wyniki, a mianowicie w pytaniu o nasze wysiłki dotyczące integracji w tym kraju. Jedynie 35% zauważyło, że staramy się tutaj zaadoptować i zintegrować z innymi. Reszta nie była do tego przekonana, z czego 40% zupełnie zaprzeczyła twierdzeniu, że jesteśmy wystarczająco otwarci na inne narodowości.

Za co nas nie lubią w Wielkiej Brytanii

O zdanie zapytano również jednego z przedstawicieli kontrowersyjnej partii UKIP, która choć słynie raczej z rasizmu i nietolerancji, to jednak mocno przed tymi zarzutami się broni. Miejscowa działaczka Val Aston (61 l.) z Shirley przedstawiła długą listę problemów jakie jej zdaniem sprawiają Polacy:

  • przepełnione szkoły i ośrodki służby zdrowia,
  • znacznie większy ruch na drogach,
  • śmieci,
  • hałas,
  • nadmierne picie alkoholu,
  • oddawanie moczu w miejscu publicznym.

Problem stanowi dla niej również słuchanie języka polskiego na ulicach swojego miasta. Poza tym powiedziała, że jedna z ulic jest regularnie blokowana przez wielkie ciężarówki, które dostarczają produkty do polskiego supermarketu Tani Sklep. Zapytana czy kiedykolwiek była w tym sklepie odpowiedziała, że nie ma takiego powodu, bo nie jada polskiego jedzenia.

Nie wszyscy Polacy ubiegają się o zasiłki

Jednakże według Jonathana Portes, dyrektora Narodowego Instytutu Badań Gospodarczych i Społecznych, i byłego ekonomisty rządowego „ogólnie rzecz biorąc doświadczenie polskiej emigracji jest bardzo pozytywne. Polacy przyjechali głównie do pracy, które szybko dostali, przyczyniając się tym samym do rozwoju tutejszej gospodarki. Poza tym mniej niż inni ubiegają się oni o zasiłki.”

Przeciwny temu jest z kolei John Denham, przedstawiciel partii Pracy, który chciałby zobaczyć wyraźniejszą reakcję polityczną wobec zagadnienia imigracji. Wynagrodzenie za godzinę w lokalnym budownictwie spadło aż o 50% w wyniku „przyjazdu dużej grupy ludzi, którzy byli gotowi pracować za niskie płace”. Dodatkowo agencje pośrednictwa pracy nastawione są często wyłącznie na imigrantów z wschodniej Europy. „Opinia, że migracja jest powiązana z zaniżeniem płac jest dość powszechna”- stwierdził Denham.

Przedsiębiorczość i samodzielność imigrantów polskich

Shirley High Street w Southampton zamieszkuje wielu Polaków. Reklamy w oknie sklepu Malinka Delikatesy Polskie są dowodem nie tylko na zmieniającą się mentalność wysp brytyjskich, ale również na przedsiębiorczość i samodzielność imigrantów polskich. Dają tam swoje ogłoszenia księgowi, przedstawiciele biur podroży, terapeuci, krawcowe, technicy komputerowi czy mechanicy samochodowi. Sklepowe półki uginają się od polskich produktów, a w tle słychać założone przez imigrantów polskie radio.

Pearline Hingston jest lokalnym przewodniczącym partii UKIP. Polityk przybył tutaj w1960 roku z Jamajki. Jak zaznaczył, obecnie mamy otwarte na oścież drzwi dla Europy, które stanowią ogromny problem w związku z tym, że w Wielkiej Brytanii jest w przybliżeniu milion bezrobotnych młodych ludzi. „Nie jestem przeciwko imigracji. Jestem przeciwko niekontrolowanym ilościom imigrantów i nie sprawdzaniu jakości przybywającej imigracji. Ma to zły wpływ na ten kraj.”- powiedział i dodał, że wielu ludzi z wschodniej Europy jest rasistami wobec ludzi takich jak on co go bardzo złości. „Tworzyłem NHS i budowałem infrastrukturę transportu w tym kraju”- podkreślił swoje zasługi.

Nie spotkałem żadnej osoby, która lubi Polaków

Jeden z mieszkańców Southampton, Peter Slack (71 l.), który zwykle popierał partię pracy w tym roku zagłosował na UKIP. „Mam już tego dość”- przyznaje- „Nie spotkałem żadnej osoby, która lubiłaby Polaków. Przyjeżdżają tu i mają więcej praw niż lokalni mieszkańcy. Hałas, wódka- to obrzydliwe. Ale jeśli ktoś powie cokolwiek o imigracji to od razu jest oskarżany o rasizm.”

Według Sunder Katwala, dyrektora British Future, większość Polaków przyjeżdża do Wielkiej Brytanii z zamiarem pozostania tu dwóch do trzech lat, głównie aby zaoszczędzić trochę pieniędzy. Jednakże, lepsze lub/i stałe prace, kredyty na domy, małżeństwa, dzieci- wiele różnych czynników ma wpływ na to, że wielu z nich zostaje na dłużej niż planowało, lub nawet na stałe. Katwala komentuje również fakt popularności znanej jako anty-imigrancka partia UKIP. Uważa on, że zwolennikami są zwykle ludzie starsi, zwłaszcza ci, którzy poprzednio popierali partię pracy, i ci którzy zakończyli edukacje w wieku 16 lat. Według niego czuja się oni nieco zdezorientowani przez obecne partie głównego nurtu. Natomiast młode pokolenia są już przyzwyczajeni do tak wielu różnych narodowości zamieszkujących ten kraj; uważają to wręcz za coś oczywistego i normalnego.

Powrót do ojczyzny dla dzieci imigrantów polskich jest jeszcze trudniejszy

Tomasz Dyl wyjechał z rodzicami z Krakowa mając lat 13. Zamieszkali w Southampton. Jego rodzice zarabiali na życie zbieraniem owoców i pakowaniem kwiatów. Tomasz nauczył się angielskiego głównie dzięki rówieśnikom, i już w wieku 17 lat założył swój biznes związany z marketingiem. Wybrał się na tutejsze studia a w ubiegłym roku mianowano go (najmłodszym) przedsiębiorcą roku Southampton. Obecnie ma 23 lata, zatrudnia sześć osób i niedawno odebrał klucze do domu, który zakupił na 25-letni kredyt hipoteczny. Jak twierdzi, nie wyobraża sobie, że mógłby kiedykolwiek wrócić do Polski. Podkreśla, że w Wielkiej Brytanii standard życia jest dużo lepszy a kraj daje więcej możliwości rozwoju. „To fantastyczne, że coraz więcej Polaków otwiera tu swoje działalności”- dodaje.

Historia Imigracji Polskiej na Wyspach Brytyjskich

Polacy są obecnie drugą co do wielkości mieszkającą tu grupą obcokrajowców, którzy urodzili się poza granicami Wielkiej Brytanii. Jednak historia imigracji Polaków na wyspy brytyjskie sięga znacznie dalej niż wielu myśli…

  • 1500- Początki polskiej migracji do Wielkiej Brytanii.
  • 1987- Pierwsza polska kaplica i polskie centrum utworzone w Londynie.
  • 1918- Polska imigracja zaczyna się zmniejszać. W latach 1919-1931 do UK przybyło jedynie 758 Polaków.
  • 1940- Podczas drugiej wojny światowej wygnani reprezentanci polskiego rządu przenoszą się do Londynu wraz z tysiącami żołnierzy i pilotów. Polscy piloci przyłączają się do szeregów RAF i walczą w słynnej bitwie o Anglię.
  • 1945- Około 250 tysięcy Polaków odmawia powrotu do komunistycznej Polski. W Anglii rodzą się anty-polskie nastroje.
  • 1947- Ustawa dotycząca przesiedlających się Polaków zostaje uchwalona. Ponad 200 tysiącom byłych żołnierzy i ich rodzinom oferowano brytyjskie obywatelstwo. W tym czasie powstaje wiele polskich klubów.
  • 1951- Zgodnie z oficjalnymi danymi ze spisu powszechnego w Wielkiej Brytanii przebywa 162,339 Polaków.
  • 1981-82- Po wprowadzeniu stanu wojennego na ojczyźnie wielu Polaków zostało zmuszonych do przeprowadzki na wyspy brytyjskie.
  • Lata 90- Po upadku komunizmu Polska emigracja przybiera na sile.
  • 2004- Polska zostaje członkiem Unii Europejskiej. Wielka Brytania, Irlandia i Szwecja zezwalają na natychmiastowe pozwolenia na pracę w ich krajach dla członków Unii. Oczekuje się około 13,000 Polaków. Przyjeżdża około miliona imigrantów, w tym większość Polaków.
  • 2014- Trzy lata po spisie powszechnym ocenia się, że w UK mieszka oficjalnie 579 tysięcy Polaków. Ambasador Polski w Londynie, Witold Sobków, uważa jednak, że imigracja polska osiągnęła już maksymalną ilość dodając, że w Polsce jest obecnie coraz więcej możliwości a ekonomia znacznie się polepszyła. Ambasador skomentował polskie warunki w jednym z wywiadów dla angielskiej gazety w ten oto sposób „ Wypłaty są wyższe, mamy tam obecnie więcej pracy, a więc myślę, że to koniec [z imigracją z Polski].”
Przekaż dalej

1 komentarz

  1. Trzeba zrozumieć Anglików. Niektórzy nawet nie wiedzą gdzie jest Polska. Potrzebują czas i przekonają się że możemy wnieść dużo dobrego w ich kraj. Co do negatywnych opinii to bez znaczenia z jakiego kraju bo zawsze znajdzie się jakiś idiota co będzie psuł nam opinię. Najgorsze jest że dla nich wszyscy z Europy Wschodniej to Polacy.

Odpowiedz