1 Listopada

0

Dziś okolicznościowy felieton na święto 1 listopada. Dzień, w którym pamięć jest najważniejsza.

Pierwszy listopada skłania nas tradycyjnie do odwiedzania grobów swoich bliskich, otoczenia szczególną pamięcią, tych którzy odeszli z tego świata. Zapalamy znicze, wspominamy z resztą rodziny, ludzi szczególnie dla nas ważnych, ludzi, których nasza pamięć stara się ocalić od zapomnienia.

W tym dniu, który zaczyna listopad, zawsze myślę o ludziach, którzy odeszli w mijającym roku. Ludziach, których odegrali coś bardzo ważnego w moim życiu, ale i dla życia całej społeczności. Jak ich zapamięta historia? Jak ich ocenią docześni? Pierwszego listopada często zadaję sobie takie pytania. W Święto Zmarłych przy refleksji, która pojawia się naturalnie, zawsze zdaję sobie sprawę z nieuchronności końca ludzkiego życia. Dobiega mnie myśl, że każdego czeka śmierć. Koniec życia.

Przed kilkoma wiekami, bardzo mądrze zauważył Horacy, który pisał „nie wszystek umrę”. Rzymski poeta słusznie sądził, że pamięć o nas może być trwała, silniejsza od spiżowych pomników, jeśli nasze życie zapisze się czymś ważnym i trwałym w historii. Również naszą rolą jest, by ludzie ważni, których już nie ma, nadal żyli w naszej świadomości. Ich działalność jest na tyle wartościowa, ile poświęcamy jej miejsca w naszej pamięci i próbujemy wcielić ją w życie. Stawianie pomników ma oczywiście bardzo ważną rolę, jest symbolem i sposobem upamiętnienia, ale ważniejsze jest byśmy potrafili umiejętnie czerpać z przykładów i rad wielkich ludzi.

Zawsze, kiedy nadchodzi pierwszy listopada, media podają listę znanych ludzi, którzy nas opuścili w mijającym roku. Zawsze takie zestawienie jest bardzo bolesne, nie tylko z takich względów, że część z tych ludzi zmarła młodo. Nie tylko dlatego, że mogłaby jeszcze napisać ważną książkę, zaśpiewać piosenkę, dać ludziom radość z sukcesu sportowego, wykreować ciekawą rolę w filmie czy w serialu. Ale również dlatego, że po raz kolejny zdajemy sobie sprawę, że zostaliśmy „osieroceni”. Że nasz świat bez pewnych ludzi będzie wyglądał zupełnie inaczej, smutniej.

Ja, zdałem sobie sprawę, będę musiał się obyć bez wybitnego polskiego opozycjonisty, członka KOR – u, senatora Zbigniewa Romaszewskiego. Będę musiał się obyć bez Jego stanowczości, ale i bez umiejętności pójścia na kompromis. Jednak to, co zawsze mi najbardziej imponowało w Zbigniewie Romaszewskim, prócz wspaniałego życiorysu, który mu napisały okrucieństwo II wojny światowej i smutne czasy komunizmu, była Jego umiejętność dystansu. Dystansu wobec obecnej polityki. Potrafił bowiem Zbigniew Romaszewski bieżącą sytuację polityczną oceniać bardzo chłodno i bez tego zaciecwierzenia, które jest bardzo charakterystyczne dla polskiej polityki. Ta straciła wybitną postać.

Polska straciła też inną wybitną postać, poetę Tadeusza Różewicza. Laureata wielu nagród, autora tomików wierszy, dramaturga. Jego młodość przypadła na II wojnę światową i to było widać w jego twórczości. W mijającym roku zmarł również Wojciech Kilar, wielki kompozytor, autor muzyki do ponad 120 filmów. Współpracował z najważniejszymi reżyserami na świecie. Odznaczony Orderem Orła Białego. Odszedł również Gerard Cieślik, znakomity piłkarz. Legenda chorzowskiego Ruchu i polskiej reprezentacji. Strzelec dwóch bramek w pamiętnym meczu z ZSRR w 1957 roku.

Trudno również pogodzić się ze śmiercią innych znanych ludzi. Trudno uwierzyć, że Anna Przybylska nie zagra już w żadnym filmie, Andrzej Turski nie poprowadzi „Panoramy”, a Tadeusz Mosz nie objaśni nam ekonomii. Wielu znanych ludzi straciła również brytyjska kultura. W mijającym roku zmarł Richard Attenborough, aktor, reżyser laureat Oscara. Twórca wybitnych filmów biograficznych „Chaplin”, „Ghandi”, które zostały obsypane nagrodami. W 2014 roku zmarł również wybitny komentator sportowy, David Coleman. Komentował zarówno mecze piłkarskie, jak również zawody kolarskie, czy mecze tenisowe. Stały gość „Match of The Day”.

Mijający rok przyniósł również wielką stratę w branży filmowej. Zmarł Bob Hoskins, wybitny aktor. Wcielał się w role ludzi, którzy odcisnęli piętno na całej historii. Był i Benito Mussolonim, i Nikitą Chruszczowem, i Winstonem Churchillem. Brytyjczycy będą musieli sobie również poradzić bez Jacka Bruce’a wokalisty zespołu Cream, czy Harolda Whitakera autora najlepiej zekranizowanego „Folwarku Zwierzęcego”.

Zawsze podczas pierwszego listopada, wspominamy zmarłych. Staramy się ocalić ich od zapomnienia. Pamiętamy o tych, którzy mimo że odeszli, wciąż żyją. Żyją w naszej pamięci.

Przekaż dalej

Odpowiedz